Archiwum - października 2008

07 Gregorian - A weakened soul 22. października 2008 19:33:00 Audio Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

07_gregorian_-_a_weakened_soul

Świat Według M-o-n-s-a-n-t-o 09/11 22. października 2008 19:23:00 Globalizacja Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

POLITYKA 22. października 2008 19:00:00 Homo Sapiens Komentarze (0)
linkologia.pl spis.pl

Wysoko w górach cały dzień padał deszcz. A nie był to drobny łagodny deszczyk lecz szalona ulewa, co to zmywa wydeptane ścieżki, łamie krzewy, wyrywa z korzeniami drzewa na stromych stokach górskich, powoduje obsunięcia się całych połaci gruntu, tworzy rwące, donośne szumem potoki, które dopiero po paru godzinach cichną i opadają. Chłopczyk przemoknięty do ostatniej nitki bawił się w kałuży, nie zwracając najmniejszej uwagi na gniewne nawoływania matki. Krowa schodziła powoli po rozmokłej ścieżce, którą wstępowaliśmy pod górę. Zdawało się, że otwarły się upusty niebieskie i zaleją całą okolicę. Byliśmy również przemoczeni, zdjęliśmy więc większą część ubrania i z przyjemnością czuliśmy na skórze uderzenia deszczu. Dom nasz stał wyżej, na stoku góry, a w dole, u jej podnóża leżało miasteczko. Dął silny wicher od zachodu, pędząc coraz to nowe, czarne wściekłe chmurzyska. W pokoju zastaliśmy ogień na kominku i parę osób czekających na rozmowę. Deszcz bił w okna, przedostawał się przez szczeliny i rozlewał w kałużę na podłodze; woda podpływała pod palenisko aż ogień trzaskał i pryskał. Gość nasz był sławnym politykiem, realistą, głębokim patriotą, szczerze oddanym swej pracy. Nie był ciasny ani egoistyczny, ambicje jego nie były osobiste, pragnął dobra sprawy i ludu. Nie był jednym z tych wygadanych trybunów, ani z polityków polujących na głosy wyborców; cierpiał niejednokrotnie dla sprawy, a przecież - o dziwo, - nie było w nim ani krzty goryczy. Sprawiał wrażenie bardziej człowieka nauki aniżeli polityki, ale obecnie polityka była jego żywiołem, a partia słuchała go bez zastrzeżeń, choć nieraz z pewnym niepokojem. Był marzycielem ale wszystko porzucił dla polityki. Towarzyszył mu przyjaciel, znany ekonomista; głosił on bardzo złożone teorie i miał mnóstwo danych dotyczących podziału olbrzymich dochodów społecznych. Orientował się świetnie w doktrynach ekonomistów zarówno lewicy jak prawicy, ale posiadał swe własne teorie ekonomicznego zbawiania ludzkości. Wyrażał się z łatwością i trafnie dobierał słowa; obaj wielokrotnie przemawiali do tłumów. Czy zauważyliście ile miejsca poświęca się w gazetach i czasopismach polityce, oraz słowom i czynom różnych politycznych działaczy ? Oczywiście podaje się też i inne wiadomości, ale polityczne są zawsze na pierwszym miejscu; ekonomiczne życie stało się dla nas najważniejsze. Zewnętrzne warunki - wpływy, stanowiska, pieniądze, dobrobyt - mają, jak widać, przemożną nad nami władzę, one to kształtują nasze życie. Zewnętrzne formy - ubiory, tytuły, sztandary i specjalny ich kult - nabrały ogromnego znaczenia; a zapomina się o całokształcie życia, albo się odeń świadomie odwraca. O wiele łatwiej rzucić się w działalność polityczną i społeczną, aniżeli usiłować zrozumieć życie w jego całości. Związek nasz z jakąś wyraźnie sformułowaną ideologią, z polityczną czy religijną zorganizowaną działalnością daje nam wielce "szanowną" ucieczkę od uciążliwej i męczącej drobnostkowości codziennego życia. Nawet będąc ciasnym i małego serca można mówić o wielkich rzeczach, o szeroko znanych i popularnych przywódcach, można pokrywać swa płytkość zdawkowymi frazesami o zagadnieniach światowych; a nieopanowany i rozproszony umysł może z dużym własnym zadowoleniem i ogólną aprobatą oddać się propagowaniu ideologii jakiejś dawnej czy nowej religii. Polityka jest uzgadnianiem skutków; a że większość z nas obchodzą tylko skutki, przeto zewnętrzność nabrała dla nas tak wielkiego, dominującego znaczenia. Przez sprytne manipulowanie różnymi skutkami spodziewamy się zaprowadzić pokój i ład; niestety nie jest to takie proste. Życie jest procesem integralnym, ogarniającym zarówno zewnętrzną jak i wewnętrzną stronę; zewnętrzność wpływa bez wątpienia na stronę wewnętrzną, ale ta nieodmiennie zwycięża i zdobywa przewagę. W zewnętrznych przejawach wyrażamy to, czym jesteśmy. Nie da się oddzielić tego co jest wewnątrz od tego co jest zewnątrz i nie można ich utrzymać w oddzielnych przegródkach, gdyż nieustannie wzajemnie na siebie oddziałują; ale wewnętrzne tęsknoty, pożądania, ukryte motywy i zamysły są zawsze silniejsze. Życie nie jest zależne tylko od polityki i ekonomii, podobnie jak pojedynczy liść, gałąź, nie stanowią drzewa. Życie jest procesem olbrzymimi wszechogólnym, a piękno jego można odkryć tylko ogarniając je w jego całkowitości i pełni. To scalenie, ta integracja nie dokonuje się w powierzchniowej sferze politycznych i ekonomicznych uzgodnień, można je odkryć tylko w dziedzinach ponad-przyczynowych. A że zajmują nas wciąż tylko przyczyny i skutki i nie umiemy nigdy wychylić się po za nie - chyba tylko w słowach, werbalnie - przeto życie nasze jest puste i niewiele warte. Dlatego też staliśmy się niewolnikami emocjonujących politycznych bodźców i religijnego sentymentalizmu. Jedyną nadzieją jest scalenie, zsyntetyzowanie tych wielu procesów które składają się na naszą psychikę; a do tego scalenia nie prowadzi żadna ideologia, ani poddawanie się jakimkolwiek, religijnym czy politycznym autorytetom. Pełne scalenie naszej istoty dokonuje się tylko w głębokim i wszechstronnym rozumieniu (awareness). Rozumienie musi sięgać w głąb naszej psychiki, a nie poprzestawać na jej powierzchniowych falowaniach.