Archiwum 14 sierpnia 2010


Clipy 
sie 14 2010 Rihanna Umbrella Remix
Komentarze: 0

hjdbienek : :
sie 14 2010 reinkarnacja część 1
Komentarze: 0

hjdbienek : :
sie 14 2010 Karmiczna „czerwona nić" w naszych...
Komentarze: 0

Niedawno oglądałem w telewizji doniesienie o tancerce, którą uznawano za niekoronowaną królową flamenco. Reporter informował o zdumiewającym fakcie, iż tancerka nie była Hiszpanką ani nie miała żadnych powiązań z Hiszpanią lub flamenco. Chodziło o utalentowaną artystkę, mieszkającą w Szwajcarii Rosjankę, częściowo z austriackimi przodkami. Ani więc przez jej pochodzenie, ani rodzinę, ani wychowanie nie miała ona żadnego związku z tym tańcem.
Tancerka opowiadała o swym zadziwiającym talencie, gdyż już jako młoda dziewczynka zaczynała po prostu tańczyć flamenco. Czuła swego rodzaju pociąg do tego tańca i wszystko to przyszło jakby samo z siebie. Skąd umiała tańczyć, sama nie wie. W krótkim czasie jej naturalny talent tak się rozwinął w zakresie autentycznego, hiszpańskiego flamenco, iż stała się mistrzynią. Akurat przy tańcu tego typu jak flamenco chodzi nie tylko o techniczną perfekcję niczym w turniejach tańca, gdzie tancerze muszą mieć doskonale opanowane niezbędne kroki i należącą do tego postawę ciała. Szwajcarska królowa flamenco posiadała prócz technicznej perfekcji nieporównaną błyskotliwość i wymowę ciała, tak typowe dla prawdziwego flamenco.
Gdy nawet po mistrzowsku wykonujecie flamenco, lecz macie przy tym skrępowane ciało, nienaturalny wyraz twarzy, czyni to złe wrażenie. Widać natychmiast, że nie jesteście hiszpańskimi tancerzami flamenco, który to talent trzeba mieć od kołyski. Nasza Szwajcarka rzeczywiście wydawała się mieć flamenco we krwi.
W czasie relacji telewizyjnej stałem się natychmiast uwrażliwiony. Nie miałem najmniejszych wątpliwości, że ta pani sztukę tańca flamenco opanowała już w swoim poprzednim życiu. Dlaczego czuła pociąg akurat do flamenco? Przecież mogła umieć dokładnie tak samo tańczyć np. tango.
Można powiedzieć „przypadek". Teraz dla mnie przypadek oznacza to, że królowa flamenco czuła właśnie dokładnie pociąg do flamenco i dokładnie właśnie, bez wcześniejszego tanecznego wykształcenia, opanowała go w bardzo krótkim czasie z niezwykłym mistrzostwem. To właśnie nie jest tango! Wszystko, do czego czujemy się powołani, wiąże się z naszym jednostkowym, indywidualnym sposobem postępowania. Czujemy, że akurat ta sprawa ma z nami coś wspólnego: u jednego będzie to zamiłowanie do leczenia, u innego - taniec flamenco!
Nierzadko już jako dzieci wykazujemy szczególnie dziwaczne zainteresowania i skłonności. Później, jako dorosłym, krystalizują się nam one wyraźniej. W powrotach odnajdujemy często tę czerwoną nić, która była dostrzegalna już w naszym dzieciństwie i w naszym dorosłym życiu obecnym. Potwierdza to pewne wydarzenie z mojego dzieciństwa, które chciałbym w następnym poście opowiedzieć.

hjdbienek : :